Chłopcy i dziewczęta

W klasie szkoły podstawowej żyją właściwie dwie grupy i rzec można — obok siebie. To chłopcy i dziewczęta. Te < grupy niewiele z sobą łączy. Oczywiście zdarza się, że chłc „zadaje się” z dziewczynką w młodszych klasach wych. Jednakże regułą raczej jest niechętny ich wzajemny i sunek. Dziewczęta dojrzewają, jak wiadomo, wcześniej. I prz psychiczne w nich zachodzą wcześniej niż u chłopców, go one pierwsze zaczynają jakby rewidować swój negat stosunek do chłopców. One pierwsze zaczynają interesov się chłopcami i okazują im nawet pewną sympatię. Nie spc kają się wtedy ze zrozumieniem — chłopcy na ich dobre inti cje odpowiadają bardzo różnie, często nawet grubiańsko.

Naturalnym środowiskiem małego dziecka jest dom rodzinny

Naturalnym środowiskiem małego dziecka jest dom rodzinny i właściwie wszystkie potrzeby dziecka są w nim zaspokajane. Ale u dziewcząt i chłopców w wieku dojrzewania budzi się potrzeba przyjaźni. I zwykłe w tym czasie zawiązują się przyjaźnie bardzo trwałe i silne. Chłopcy mają przyjaciół, z którymi dzielą swoje marzenia, swoje przeżycia. W ich towarzystwie czują się dobrze i do nich mają pełne zaufanie. Takie przyjaźnie młodzieńcze utrzymują się niekiedy przez długie lata i okazują się najtrwalszymi związkami. Niezależnie od posiadania przyjaciela — tego jednego, najbliższego, człowiek odczuwa potrzebę związania się z paczką rówieśników.

Podróże kończą się z reguły powrotem do domu

Zwykle wędrują do Gdańska,,by tam się zaokrętować i wyruszyć w śy^iat. Te podróże kończą się z reguły powrotem do domu rodzinnego w towarzystwie milicjanta.’ Co właściwie jest tych ucieczek powodem? Młody człowiek jest ciekawy świata. W wielu wypadkach ciekawość tę zaspokaja w zupełności lektura przygodowo- awantumicza oraz zabawy w pobliżu domu. Ale niekiedy okazuje się to zbyt słabym przeżyciem i w pogoni za-przygodą młody człowiek usiłuje dotrzeć aż do krajów zamorskich. Tego rodzaju wędrówki występują epidemicznie na wiosnę. Zrozumiałe — pogoda bardziej im sprzyja.
Chęć poznania świata nie jest sama w sobie zła.

Małemu dziecku zwykle w domu jest najlepiej

Małemu dziecku zwykle w domu jest najlepiej. Dotyczy to nie tylko przedszkolaków. Także i dzieci w wieku szkolnym przeważnie najlepiej czują się w domu i niechętnie z niego wychodzą. Tak jest do okresu’dojrzewania. W okresie dojrzewania, dziecko chce przebywać coraz więcej poza domem, a terenęm jego penetracji, staje się. kolejno coraz dalszą okolica. Chęć poznawania świata, niekiedy jest przyczyną podejmowania – dalekich, choć rzadko udanych, wypraw. I wtedy przez radio nadawany jest komunikat: ,,W dniu-… wyszedł z domu i dotychczas nie powrócił…” Milicja ma wiele roboty z tymi podróżnikami.

Nagłe zmiany w tych stosunkach są trudne do przyjęcia

Nagłe zmiany w tych stosunkach są trudne do przyjęcia. Bo przecież może i nie bez znaczenia jest fakt, że te przemiany muszą ludziom starszym przypominać, iż się starzeją. Znałem rodzinę, w której synowie wykazywali niesłychanie przyjemny i ciepły stosunek do rodziców. Było to dla mnie tym dziwniejsze, iż rodzice ci byli już sterani wiekiem i chyba zupełnie nie rozumieli tak zwanej „nowoczesności”. Pamiętam, iż synowie nie wstydzili się (w przeciwieństwie do typowych przedstawicieli swego wieku) okazywać czułości rodzicom w czasie pożegnania przy wyjeździe na obóz’.

Zebrali się w sobotę wieczorem i pojechali

Przyjechali więc na miejsce późno. Do rejonu łosi było dość daleko. Nie zdążyli dojść tam przed nocą i biwak musieli rozbić bliżej. W’obec tego jasne, że na drugi dzień ich nie zobaczyli. Pocieszyli się dość szybko — nie tylko łosie, ale i tygrysy widzieli już. To nic, że tylko w ZOO. Jedzenie było bez soli, bo soli ze sobą nie wzięli. Nikt o tym nie pomyślał. Za to mieli dużo słoniny, która na upale nadpsuła się, więc ją zakopali w ziemi. Nie trzeba wielkiego turysty, by ocenić: była to frajerska wycieczka. Ojciec Tomka zapewne też kiedyś chodził na takie frajerskie wycieczki.

Zastęp harcerski

Założyli zastęp harcerski i ja właśnie wtedy z nimi się zetknąłem. Ojciec Tomka był doświadczonym turystą, poza tym był mądrym człowiekiem i ja bardzo lubiłem z nim rozmawiać. I miałem możność obserwować, jak się układały wzajemne stosunki między ojcem i synem. Wspomniałem, że ojciec był turystą i to doświadczonym. Wakacje spędzali na wędrówkach, często wysokogórskich 1. Tomek wiedział o tym, iż ojciec dobrze zna zasady turystyki. Tomek cenił ojca i w czasie, kiedy poznałem go — był z niego dumny. Zastęp harcerski, do którego należał Tomek, zajmował się wiele turystyką i doświadczenie Tomka i jego ojca mogło mu się niejednokrotnie przydać.